WŁOSOWA HISTORIA OLKA, czyli włosowe perypetie z happy endem!

Share Button
Dzisiaj oddaję głos Olkowi, czyli naszemu moderatorowi z grupy WWWŁOSOMANIACZKI. Wbrew pozorom,na grupie jest całkiem sporo chłopaków, dlatego jeżeli się czaicie – śmiało dołączajcie! Zdarzają się nawet tematy dotyczące pielęgnacji brody, więc myślę, że spokojnie znajdziecie coś dla siebie.

A, i wpadajcie na insta Olka na świetne foty z Poznania i nie tylko 🙂

Grupa WWWŁOSOMANIACZKI

W tym wpisie chciałam też pozdrowić wszystkich z grupy. Nie myślałam, że znajdzie się na niej aż tyle osób z tak dużą wiedzą o włosach! Niezwykle mnie to cieszy i dzięki temu wiem, że nie muszę być na “włosowej straży” 24/7, bo zawsze znajdzie się ktoś pomocny, kto zna się na rzeczy! Dziękuję 😀

wwwłosomaniaczki

napieknewlosy.pl

Dodatkowo mini-ogłoszenie pod tytułem #SklepAgnieszki, zwany również napieknewlosy.pl. Już można kupować, węgierskie specyfiki nadciągają, reszta towarów również się “zlatuje”, więc wbijajcie, szykujcie swoje typy, piszcie bez oporów, co tam jeszcze powinno być i trzymajcie kciuki, że się obrobię z pakowaniem!

napieknewlosy sklep

TUTAJ WYSYŁAJCIE SWOJE ZACHCIANKI PRODUKTOWE, A POSTARAM SIĘ, ŻEBY BYŁO W SKLEPIE!

A teraz już głos oddaję Olkowi:

.

.

.

.

.

A nie, nie zapomnijcie zrobić sobie wcześniej kawy, herbaty i popcornu! To będzie długa historia 😀

Na początku, tej niekończącej się historii włosowej – przedstawię się. Jestem Olek i swoją przygodę z pielęgnacją włosów zacząłem prawie rok temu. To, jaki los im zgotowałem – zobaczycie w dalszej części. Uwierzcie mi – były chwile grozy.

No, ale dosyć spoilerów, zacznę od początku…

Gdy byłem dzieckiem, zawsze marzyłem o długich i zdrowych włosach. Każda próba ich zapuszczenia kończyła się wizytami u fryzjera, na które moja mama podstępem mnie zaprowadzała. Efekt – włosy ścięte „na bombkę”, a ja zwykle ogromnie się tego wstydziłem i często wychodziłem z salonu zapłakany (prawie jak fryzura na pazia, tylko krótsza i odrobinę mniej obciachowa).

W końcu moja mama doszła do wniosku, że nie będzie mnie narażać na stresy związane ze strzyżeniem i zacząłem zapuszczać włosy.

Będąc w piątej klasie podstawowej, zapuściłem swoje włosy! Były gęste, sypkie i proste jak druty, a ja byłem przeszczęśliwy, że udało mi się spełnić swoje marzenie.

włosowa historia olka

Nie muszę chyba wspominać o tym, że panie w sklepach brały mnie za dziewczynkę, co doprowadzało mnie do szału, ale z czasem przyzwyczaiłem się do tego – w końcu miałem upragnione, długie włosy – cała reszta się nie liczyła! Jako dziecko nie używałem wymyślnych kosmetyków – szampon i od czasu do czasu byle jaka odżywka, która dodawała włosom połysku i miękkości – w zupełności wystarczyły.

Początki złych decyzji

Nastały czasy gimnazjum – szał na bycie emo (o zgrozo…), grzywka na pół twarzy – pewnie większość z Was pamięta te smutne (dosłownie!) czasy 😉

Zawsze byłem inny i chciałem się wyróżniać – nic dziwnego, że namówiłem swoją mamę na wizytę u fryzjera, bo chciałem wyglądać, jak cała reszta tych smutnych emo-dzieci, bo to w końcu było takie oryginalne, gdy wszyscy wyglądali tak samo.

Poszukałem w internecie przykładowych zdjęć emo-fryzur, wydrukowałem i udałem się do fryzjera. Byłem bardzo podekscytowany – nie dość, że to była moja pierwsza wizyta w salonie od bardzo długiego czasu, to na dodatek nikt nie zaprowadzał mnie do niego siłą i z efektów również byłem bardzo zadowolony (patrząc na to po latach, to nie wiem gdzie ja miałem oczy).

włosowa historia olka

Wszystko ładnie, pięknie – problem zaczął się, gdy włosy zaczęły mi odrastać. Układały się w garnek, każdy włos sterczał w inną stronę, a ja nie wiedziałem już co z tym fantem zrobić. Zacząłem eksperymentować z balsamami prostującymi włosy, lecz byłem na tyle niedoświadczony (trudno, żeby dziecko znało się na pielęgnacji włosów) że te próby kończyły się fiaskiem – włosy oklapnięte, klejące się, wyglądały nieświeżo, a ja niepocieszony ciągle chodziłem z włosami a’la garnek.

Nie widziałem już innego wyjścia i poprosiłem swoją mamę, żeby w ramach świątecznego prezentu kupiła mi prostownicę. Mama spojrzała na mnie z niedowierzaniem, wytłumaczyła mi, że spalę sobie włosy, że przecież dobrze wyglądam, mam w końcu zdrowe włosy, a prostownica tylko im zaszkodzi. Byłem tak zdesperowany, że nie dawałem za wygraną i mama w końcu mi uległa.

No, i zacząłem powoli zabijać swoje włosy.

Pierwsze wrażenia z prostowania włosów – zachwyt! Garnek zniknął, a ja nie wstydziłem się już tego, co mam na głowie.

włosowa historia olka

Włosowe zbrodnie

Każdy poranek zaczynałem od mycia włosow, suszenia gorącym nawiewem i prostowania. Najbardziej irytujące w tym wszystkim było to, że w ciągu dnia moje włosy próbowały wracać do swojej pierwotnej postaci, a ja, mając na ich punkcie obsesję, ujarzmiałem je prostownicą. Potrafiłem, w ciągu jednego dnia, sięgać po to narzędzie zbrodni kilka – do kilkunastu razy. Nie miałem pojęcia o istnieniu termoochronnych kosmetyków, zresztą w moim przypadku to i tak niewiele by pomogło.

Wkrótce włosy zaczęły się sypać – dosłownie. Ich kolor zrobił się wyblakły, doszedł do rudego (z natury mam dosyć ciemne włosy). Mnie to nie przeszkadzało do czasu, gdy moje włosy przestały być podatne na prostowanie – wtedy prostownica poszła w odstawkę.

włosowa historia olka

W połowie drugiej klasy gimnazjum zapragnąłem zmienić coś w swoim wyglądzie, zacząłem wkraczać w okres buntu – w końcu trzeba się buntować przeciwko wszystkiemu, bo czemu nie? O prostownicy już dawno zapomniałem, jednakże rudość zaczęła mnie denerwować. Postanowiłem pofarbować włosy na czarno, najbardziej rypiącą włosy farbą – Palette Granatowa czerń.

włosowa historia olka

Końcówki (ba! Połowa długości włosów…) aż prosiły się o podcięcie, ale przecież ja zapuszczałem – fryzjera omijałem szerokim łukiem, bo wiedziałem, że wyjdę znowu z garnkiem na głowie, a to by oznaczało katowanie włosów prostownicą dzień w dzień.

To był ten czas, w którym poznałem „magiczny” kosmetyk, który miał odmienić życie moich włosów – Biosilk. Tak, TEN jedwab, który robi z włosów armagedon. Myślałem wówczas, że naprawi moje zniszczone włosy, ale niestety tak się nie stało.

Z jednego nałogu, popadłem w drugi – było nim farbowanie włosów. Odświeżałem kolor nieśmiertelną Palette dwa razy w miesiącu, gdy tylko zauważyłem prześwitujące odrosty.

Nie jestem w stanie zliczyć ile osób mówiło mi, że w końcu wyłysieję od tego farbowania, ale ja z natury jestem człowiekiem upartym i gdy sobie coś ubzduram, to tak musi być i koniec tematu, a cała reszta niechaj płonie w piekielnych czeluściach.

Któregoś razu zdecydowałem się na podcięcie końcówek – nożyczki poszły w ruch, a Biosilk dalej lądował na końcówkach, które były w dalszym ciągu suche i łamliwe. Na dodatek zaczęły się kręcić, a w tych czasach bardzo tego nie lubiłem.

włosowa historia olka

Wkrótce moje włosy, skrzywdzone farbowaniem i prostowaniem od czasu do czasu (tak, wkrótce do tego wróciłem) zaczęły wyglądać bardzo marnie, przypominały watę cukrową. Na dodatek były zupełnie sztywne, pozbawione blasku i witalności. Były… tragiczne.

Mimo niszczenia ich farbą – obchodziłem się z nimi dosyć agresywnie. Po myciu – mocno tarłem je ręcznikiem, susząc na koniec gorącym nawiewem z suszarki. Nie miałem dla nich litości.

włosowa historia olka

Nastały czasy liceum. Okres buntu zaczął się nasilać, a ja bawiłem się swoim wyglądem coraz to bardziej, co oczywiście odbijało się na włosach – jakże by inaczej?

Moja fryzura przeszła dużą metamorfozę. Pewnej nocy stwierdziłem, że nie chcę wyglądać zwyczajnie – normalność jest w końcu taka nudna, a ja byłem zawsze dziwakiem. Sięgnąłem po maszynkę do golenia i wygoliłem sobie część włosów.

Na twarzy pojawił się piercing, tunele – zacząłem kreować swój nieprzeciętny, dla niektórych dosyć szokujący wizerunek. W szkole byłem atrakcją, aczkolwiek nauczyciele nie przywiązywali większej wagi do tego, jak wyglądam – poznali mnie od tej niemrocznej strony 😉 U rówieśników byłem często obiektem drwin, śmiechów, ale byli też tacy, którzy podziwiali moją odwagę i bardzo mnie lubili – wbrew pozorom jestem pozytywnym człowiekiem, który ma uśmiech od ucha do ucha, więc ówczesny image był bardzo złudny, potrafił odstraszyć, przyznajcie sami.

włosowa historia olka

To był ten okres w życiu, w którym zmieniałem fryzury bardzo często – głównie kolor.

Miałem jedną zachciankę – zejść z czarnego koloru. Namówiłem koleżankę ze szkoły, żeby rozjaśniła mi włosy. Znów się nasłuchałem, że to spali mi włosy, że wszystkie mi powypadają, a ja w końcu będę łysy (co z tego, że byłem już pół-łysy – to nie zrobiłoby mi różnicy :D). No, ale koniec końców – zrobiła to, a ja skończyłem z neonową żółcią na głowie, która wręcz raziła po oczach. Oszczędzę Wam tych widoków i nie dodam zdjęcia – wyglądałem naprawdę tragicznie.

włosowa historia olka

Każdy normalny człowiek byłby załamany, zapadłby się pod ziemię i nie wychodziłby z domu przez lata, ale mnie to było wszystko jedno – w końcu nie miałem czarnych włosów.

Wkrótce przypomniałem sobie, że zawsze marzyłem o długich włosach – wtedy na głowie pojawiły się dreadloki, które były namiastką wymarzonej długości. Wówczas wracałem co jakiś czas do czerni, po czym znowu sięgałem po rozjaśniacz, zapuszczałem wygolony bok, żeby znowu go zgolić itd.

włosowa historia olka

Włosowy Przełom

W końcu w moim życiu doszło do przełomu. Widząc stan swoich włosów, po tych wszystkich eksperymentach – zacząłem być załamany.

Poprosiłem mamę, żeby obcięła mi włosy, wręczając jej nożyczki do rąk. W końcu przejrzałem na oczy, co ja wyprawiałem z włosami. Obiecałem sobie, że już nigdy nie sięgnę po prostownicę oraz nie będę palił włosów rozjaśniaczami. Zacząłem czytać o włosowej pielęgnacji na różnych stronach – głównie o olejowaniu i maseczkach „domowej roboty”. Nie miałem pojęcia „co i jak”. Nie wiedziałem, że włosy mogą być przeproteinowane, a gdy czytałem, że można mieszać oleje z odżywkami (na jednej stronie wyczytałem, że można dodać olej kokosowy do szamponu – zrobiłem to i nie był to dobry pomysł, zdecydowanie…).

Włosomaniactwo, wydawało mi się niesamowicie czasochłonne, na dodatek analizowanie składów kosmetyków bardzo mnie przerażało i zniechęcało. Mówiąc kolokwialnie – dałem sobie z tym siana i myłem włosy standardowo byle jakim szamponem, kończąc mycie nałożeniem jakiejkolwiek odżywki.

Tak było, dopóki dopóty nie trafiłem (rok temu) na YouTube, na włosowy kanał Agnieszki.

Włosomaniactwo

Obejrzałem po kolei każdy filmik, przeczytałem każdy post na WWWLOSY.PL i stwierdziłem, że to przecież nic trudnego.

Skompletowałem sobie włosowe akcesoria, sugerując się filmem 6 elementów w pielęgnacji włosów. Wyglądały one następująco:

– Szampon łagodny – Alterra Sensitiv – Shampoo Mandel & Jojoba
– Szampon oczyszczający, stosowany wówczas raz w tygodniu – Barwa, Czarna Rzepa
– Odżywka – Alterra Owoc Granatu + Aloes (z czasem zaczęła przesuszać mi włosy, podobnie jak szampon z tej samej serii)
– Serum na końcówki – Isana Professional Haarol Oil Care
– Maska – Pilomax, Henna Wax, do włosów ciemnych
– Olej – Alterra Olejek do Włosów z pestek moreli (który trafił w ręce mojej siostry), olej lniany
– Wcierka – Radical Wzmacniająco – Regenerująca w szklanej butelce
– Odżywka bez spłukiwania – Pilomax Daily Mist do włosów ciemnych
– Grzebień z drzewa Neem
– Szczotka z włosia dzika
– Peeling cukrowy, który stosowałem mniej więcej co dwa tygodnie.

Włosy myłem codziennie, raz w tygodniu używałem oczyszczającego szamponu, raz w miesiącu prosiłem mamę o podcięcie końcówek, a dzięki wcierce wyrosły mi pierwsze baby hair.

Efekty były widoczne gołym okiem.

włosowa historia olka

Uczyłem się czytania składów (na początku byłem przekonany, że Methylisothiazolinone to silikon xD), ustaliłem sobie plan pielęgnacji, który wyglądał mniej więcej tak, że dwa razy w tygodniu robię włosing (odżywka + olej lniany). Tuningowałem maskę, dodając do niej mąkę ziemniaczaną, kakao, miód itd. Sztywno trzymałem się planu.

Wkrótce zacząłem dowiadywać się co to są emolienty, humektanty i proteiny (których trochę się boję, choć wiem, że nie są złe i chcą dobrze) – byłem trochę przerażony, że tego nie ogarnę, ale w praktyce nie jest to wcale takie trudne do ogarnięcia. Zacząłem poznawać swoje włosy, które do dnia dzisiejszego potrafią mnie zaskoczyć, w końcu stwierdziłem, że włosomaniactwo, to zabawa. Z czasem porzuciłem sztywny plan pielęgnacji i zacząłem sugerować się potrzebami swoich włosów.

Obecna Pielęgnacja

Myję włosy co drugi dzień metodą kubeczkową, zwykle raz w tygodniu używam oczyszczającego szamponu; odżywkę nakładam na umyte włosy przy każdym myciu; olejuję włosy średnio co drugie mycie; wcierek używam zależnie od mojego widzi mi się; serum stosuję zawsze po myciu na końcówki włosów; henna raz w miesiącu, która jednocześnie służy mi jako peeling skóry głowy.

Pielęgnację opieram głównie na emolientach – całą resztę podpowiadają mi moje pióra 😉 Widzę, gdy mają większe zapotrzebowanie na nawilżenie (maska z dodatkiem miodu daje radę) i słyszę ich wołanie o proteiny.

14518201_1311949818824405_1644961342_n

Moje włosowe kosmetyki na dzień dzisiejszy:

– Szampon łagodny – Biolaven Sylveco
– Szampon oczyszczający – Barwa Ziołowa Czarna Rzepa, Alpecin Caffeine Shampoo
– Odżywki – Kallos Color, Isana Professional Efektiv-Kur Oil Care, raz w miesiącu Kallos Keratin,
– Olejowanie – Sesa for men *wcieram w skalp*, Khadi Gorczyca i Kozieradka *wcieram w skalp*, zwykły olej kokosowy, sporadycznie olej lniany,
– Wcierki – Jantar, oleje wyżej wymienione,
– Henna – Khadi Czarna, dodatkowo Tulsi, która solo również jest genialna,
– Suplementy, witaminy itp. – Jestem w trakcie brania Biotebalu i picia drożdży. Jakiś czas temu piłem napar z suszonych liści pokrzywy, mieszając ją ze skrzypem, ale taką herbatę piję sporadycznie, głównie dla smaku,
– Serum – Isana Professional Haarol Oil Care (z początków włosomaniactwa ;))

Co jakiś czas zmieniam produkty – w końcu pełno jest dobrych kosmetyków, które tylko czekają na przetestowanie!

Włosomaniactwo stało się nieodłączną częścią mojego życia, a moje włosy odzyskują swoje dawne życie, choć do ideału jeszcze im daleko. Swoją wiedzą dzielę się ze znajomymi, oprócz tego biorę czynny udział w grupie WWWŁOSOMANIACZKI, w której pełnię rolę moderatora i nie ukrywam, że to wszystko sprawia mi ogromną przyjemność!

Mam nadzieję, że moja historia będzie dla wielu z Was przestrogą, że z prostownicami, rozjaśniaczami i chemicznymi farbami – nie ma żartów i trzeba zachować przy tym wszystkim umiar i działać w granicach zdrowego rozsądku. Włosy odrastają, lecz żeby je odratować – trzeba się namęczyć 😉

włosowa historia olka

Dotrwaliście do końca? Bo ja tak! Bardzo ciekawa historia, na której dalszy ciąg czekam i jestem ciekawa efektów!

Olkowi bardzo, bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami na moim blogu, no i oczywiście za ogromną pomoc na grupie. Bez niego zapanowałby tam prawdziwy chaos, a tak jest to jeszcze chaos częściowo kontrolowany 😉 Ogromne dzięki!

Sprawdź też

Szybszy porost włosów? Mezoterapia i wcierki!

Wiele osób zauważyło szybszy porost moich włosów. Zgadzam się, rosną ostatnio jak szalone! Oczywiście pytacie …

Loading Disqus Comments ...