Strona głowna / WŁOSY / KRĘCONE WŁOSY / Swędzenie skóry głowy, przetłuszczanie i łupież: kuracja Mateusza

Swędzenie skóry głowy, przetłuszczanie i łupież: kuracja Mateusza

Share Button
Tytułowe problemy: swędzenie skóry głowy, przetłuszczanie i łupież nierzadko dosłowni i w przenośni spędzają sen z powiek szczególnie mężczyznom. Ze względu na przykład historii Mateusza, adresuję ten wpis właśnie do mężczyzn, ale kobiety spokojnie mogą stosować triki, które w nim zdradzę!

Profil podejrzanego

Mateusz na początku naszej znajomości był przykładem “typowego faceta”, wiem że to się na szczęście zmienia, ale wciąż dla wielu mężczyzn jedynym pomysłem na wszelkich włosowych problemów jest szampon przeciwłupieżowy na H… lub jakiś losowy Syoss czy Garnier, kompletnie niedopasowany do potrzeb i wysuszający skórę głowy i włosy.

męska pielęgnacja włosów

Nie mówię absolutnie, że wymienione wyżej marki czy szampony są ZAWSZE złe. Osobie bez problemów ze skórą nie zrobią szkody, a jeżeli chodzi o Syoss czy Garnier to sama lubię niektóre ich rodzaje. Mając bezproblemową skórę głowy…

Czyli?

… czyli przeciwieństwo skóry głowy Mateusza. Do tej pory żałuję, że nie robiłam dokumentacji fotograficznej z początków naszej włosowej przygody, ale po prostu było mi głupio! Teraz czekam na moment pogorszenia związanego ze stresem lub smogiem, ale nawet wtedy nie jest to aż taki HARDKOR jak na początku.

[edit: udało się! Początek sezonu smogowego zaowocował możliwością zebrania dokumentacji fotograficznej, awaria opanowana została w 1 mycie kuracją dziegciową]

Stan poniżej to lajcik. Na początku drogi płatki skóry były 10x większe, a do tego dochodził łojotok. Naprawdę nie liczyłam na wielki sukces, widząc z czym mam do czynienia 🙎‍♀️.

Swędzenie skóry głowy, przetłuszczanie i łupież

Przetłuszczanie: Mateuszowi skóra głowy i włosy przetłuszczały się już tego samego dnia, co mycie. Wyglądały niekorzystnie: przyklapnięte, widocznie tłuste. Dodatkowo, były spuszone bo Mateusz czesał loki. Skalę przetłuszczania widać było np. podczas odblokowywania telefonu, które zostawiało nad wyraz widzialny ślad palca, jeżeli ręką przeczesane były włosy.

Swędzenie: Mateusz potrafił wstawać w środku nocy myć głowę lub po prostu nie spać z bólu i dyskomfortu, lub drapać się przez sen do krwi.

Łupież: to było coś! Wiecznie na ubraniu oczywiście, sterta skóry na poduszce, ale czasem wielkość płatków była naprawdę imponująca. Takie około 1 cm średnicy, które trzeba było wyciągać grzebieniem spomiędzy włosów. Nie był to zwykły, drobny łupież, tylko dosłownie cała skóra głowy oddzielająca się od… głowy.

Stany zapalne: powyższe symptomy łączyły się ze stanami zapalnymi. Przetłuszczanie drażniło ranki po drapaniu, łupież czasem prowokował do natychmiastowego pozbycia się go, czyli oderwania kiedy jeszcze nie był odseparowany i stan zapalny gotowy! Krew, osocze, obrzęki, wypryski to była codzienność.

Dodatkowo, zapuszczenie włosów powyżej jednego centymetra długości zwielokrotniało te dolegliwości, za to ulgę przynosiło lato i działanie promieni słonecznych.

Ciekawostka: “atak łupieżu” u Mateusza skorelowany był i jest z wieloma czynnikami, takimi jak migrenowy ból głowy. Nie jest to mój wymysł, ale potwierdzona obserwacjami i badaniami sprawa, głownie stwierdzana przy badaniach łuszczycy, trądziku różowatego oraz łojotokowego zapalenia skóry.

Przy okazji badań grupy osób dotkniętej trądzikiem różowatym, okazało się, że w przypadku niemal 60% dodatkowo występuje u nich ŁZS, a w ponad 28% również… migreny!

Atak trądziku różowatego (i towarzyszącego mu zła w postaci ŁZS i migren) prowokować może gorąca kąpiel, ekspozycja na słońce, ostre jedzenie, alkohol, stres, kawa lub herbata.

U Mateusza to stres jest czynnikiem zabójczym, a do tego zima, ale nie z powodu samego zimna, ale SMOGU. W lecie, zgodnie z badaniem, około 10% osób odczuwała poprawę.

Czynnikami łagodzącymi dolegliwości były dla ponad 55% osób odpoczynek i relaks, dla 34,8% schłodzenie.

Źródło: Lee SY, Choi JH, Sung KJ, Moon KC, Koh JK., A Clinical Study of 112 Patients with Rosacea. Korean J Dermatol. 2001 Jun;39(6):636-642. Korean.

Lekarz był?

Zapytacie pewnie, czy grany był dermatolog? Otóż tak, ale przez całe życie ani razu nie została przez lekarzy wzięta pod uwagę pielęgnacja. A leczenie bez pielęgnacji to jak łykanie spalaczy tłuszczu bez ograniczenia kalorycznego i zmiany diety… Maskowanie problemu i niestety pogłębianie go przez nawroty.

Kuracja poprzez poprawną pielęgnację NIGDY nie została wdrożona, a więc od takich podstaw trzeba było zacząć. To, że okazało się, że i skończyć, to już inna sprawa!

Od czego zaczęliśmy?

Po pierwsze, wiedziałam, że nie ma co zaczynać od typowej pielęgnacji “na wygląd”, tylko zabrać się za ZDROWIE. Myślenie o zapuszczeniu włosów, wydobyciu loków, hennowaniu na początku poszło całkowicie na bok.

Najważniejsza była skóra głowy! I tak trzeba zawsze działać: od skóry głowy, bo stamtąd wyrastają włosy i bez jej prawidłowego funkcjonowania nawet najlepsza pielęgnacja długości nie będzie miała długofalowego sensu.

Protip dla tych, którzy oprócz łupieżowych i przetłuszczeniowych spraw borykają się z wypadaniem. PRZESTAŃCIE MYŚLEĆ O POROŚCIE, sam przyjdzie po ogarnięciu skóry głowy.

Swędzenie skóry głowy, przetłuszczanie i łupież

Porównajcie pierwsze i ostatnie zakola. Właśnie! Wcierka owszem, czasem poszła (moja: Sattva by Agnieszka Niedziałek Henna Amla), ale to już po jakimś roku walki. Swoje zrobiło też lecznicze olejowanie i masaże skóry głowy oraz zioła, zagęszczając włosy w efekcie ubocznym 😉

Zastosowane środki przedstawię po kolei, jako metody i jako konkretne produkty z prezentacją “osi czasu” kiedy co i jak było stosowane.

Kliknij, aby powiększyć. Omówienie kawałek dalej w tym wpisie.

Metody

  1. Mycie odżywką
  2. Prawidłowe mycie
  3. Olejowanie
  4. Zioła i henna
  5. Peelingi

Mycie odżywką

Mycie odżywką było przełomem absolutnym. Pozwoliło niemal po pierwszym zastosowaniu ukoić skórę głowy, która reagowała bardzo ostro na wszelkie szampony, a także natychmiastowo ograniczyć odruch obronny, jakim jest przetłuszczanie.

Nie u każdego mycie odżywką da tak spektakularny efekt, ale dla nas było to wielkim szczęściem i kopem motywacyjnym na początek.

Pamiętajcie, że przy myciu odżywką konieczny jest wybór odpowiedniej i jak najdelikatniejszej. Być może potrzebny będzie tydzień-dwa na przyzwyczajenie skóry do mycia odżywką.

Takie mycie ma największą szansę sprawdzić się jako pierwsze uderzenie u “krótkowłosych” osób.

Prawidłowe mycie

Prawidłowe mycie weszło jako drugi etap. To może wydać się zaskakujące, ale im lepiej było ze skórą głowy, tym częściej wprowadzaliśmy szampon. Im bardziej sytuacja była opanowana, tym lepiej sprawdzało się właśnie mycie szamponem lub OMO.

mumio na włosy

Oczywiście, zawsze po myciu szamponem samej skóry głowy, na skórę głowy i włosy szła odżywka o przyjaznym składzie, dokładnie taka, jakiej można by użyć do mycia odżywką.

Najważniejsze zasady przy myciu to: rozwadnianie (metoda kubeczkowa), rozpienianie przed nałożeniem, mycie samej skóry głowy, poznanie i dopasowanie składu szamponu do swojej skóry głowy.

WAŻNE: głowę należy myć letnią wodą, a w przypadku ostrego łuszczenia i łojotoku wręcz parę stopni niżej od letniej.

Olejowanie

Olejowanie pomagało w usuwaniu łuszczącej się skóry, a dobór olejów i dodatków do nich działał kojąco.

Wybraliśmy na początek olej z czarnuszki, później olej konopny i z wiesiołka. Wszystkie te oleje pasowały zarówno skórze głowy, jak i włosom. Włosy nabierały blasku i elastyczności, a skóra powoli bardziej zostawała, niż odpadała z głowy.

Obecnie olejowanie Mateusz stosuje raz na 1-2 tygodnie.

Dziegieć

Do olejowania kluczowym dodatkiem był dziegieć.

Jego działanie przeciwświądowe oraz ograniczające łuszczenie się skóry było zbawienne! Nic nie pomogło tak, jak właśnie dziegieć, stosowany jako dodatek do olejowania przed myciem.

Dodatek dziegciu w ilości 3-4 kropli na porcję oleju wystarczał, nadal mamy połowę buteleczki od początku pielęgnacji! To niezwykle wydajny produkt.

Dziegieć na łupież, łuszczącą się skórę głowy

Dziegieć skutecznie zadziałał w formie kuracji: najpierw co każde mycie, później co drugie, później coraz rzadziej.

Obecnie stosujemy dziegieć raz na… kilka miesięcy? Jeżeli stan skóry głowy pogorszy się od stresu lub smogu. Wtedy robię miksturę oleju (ostatnio z czarnego bzu z Your Natural Side) + 2-3 kropli dziegciu, wmasowuję w skórę, zostawiam na około godzinę, leci OMO i już.

Zioła i henna

Długa historia, już opisana, więc skrótowo! Zaczęło się od niewinnych ziółek, czyli cassii i jej mieszanek. Później krok w stronę ziela ostatecznego, czyli Sattva ciemny blond z domieszką henny. A później #yolo, henna z amlą po całości.

Zauważyliśmy szybko, że henna niestety mocno rozluźnia skręt. Dlatego teraz prowadzimy eksperymenty skórno-włosowo-loczkowe, mające na celu koloryzować, ale przede wszystkim podbijać skręt i koić skórę głowy.

Pewniakami są amla oraz korzeń prawoślazu (althea). Można je łączyć z ziołami delikatnie barwiącymi, takimi jak senes, cassia, a także z przyciemniającą korą dębu.

Swędzenie skóry głowy, przetłuszczanie i łupież

Jak widzicie po lewej, taki zestaw małego zielarza skompletowałam na najbliższy miesiąc.

Drzewo sandałowe nadaje czerwone tony, rumianek koi i dodaje blasku, kwiat ślazu nawilża, kora dębu przyciemnia. Porzeczka służy jako zakwaszacz, będę z nią gotować drzewo sandałowe. Ze zdjęcia uciekł chinowiec! Działanie ściągające, powinien ładnie działać w duecie z korą dębu.

Środkowa część to mikstura ratunkowa, o której pisałam Wam wcześniej przy okazji wystąpienia nagłego ataku łupieżcy. Amla, agar, olej z czarnego bzu, dziegieć i… jakaś odżywka. Chyba Balsam Odżywczy Ecolab, ale głowy nie dam.

Ostatni element to przykładowa standardowa pielęgnacja obecnie.

Co pomogło najbardziej? Cassia, henna oraz amla. Jeżeli boicie się zmiany koloru, cassia + amla, ewentualnie zgaszona naparem z kory dębu powinna się sprawdzić.

Peelingi

Z peelingami, tak polecanymi przy problemach z przetłuszczaniem, łupieżem i swędzeniem, był problem.

Problem polegał na niesamowitej wrażliwości skóry głowy. Jeżeli była ona zbyt mocno potraktowana, natychmiast zaczynała “całościowo” schodzić. Nie mogliśmy zatem zapodać klasycznie Cerko 30 albo Salicylolu, mechaniczne typu cukier, fusy z kawy, pestki odpadały z założenia.

Po krótkim zastanowieniu i testach wyszło na to, że zioła załatwiają sprawę. Przy nakładaniu można zrobić nimi delikatny peeling i pozostawić je na 1-2h, by podziałały od razu kojąco.

Omówienie osi czasu

Przejdźmy jeszcze raz przez wszystko po kolei. U Mateusza sprawdził się tryb uderzeniowy: od najłagodniejszej metody, do stopniowego powrotu do mocniejszego mycia, dodania działań w kierunku porostu oraz koloryzacji ziołowej.

  • Przed 2017: styl “na Wodeckiego”, mycie losowymi szamponami, masakra skórna.
  • 01.2017: pierwszy włosing, mycie odżywką.
  • 05.2017: wprowadzanie łagodnych szamponów, przeplatanie mycia łagodnym szamponem z myciem odżywką.
  • 11.2017: pierwsze zioła: mieszanki z cassią.
  • 12.2017: pierwsze hennowanie.
  • 02.2018: rozpoczęcie świadomej pielęgnacji w kierunku wydobycia skrętu.
  • 05.2018: powrót do używania mocniejszych szamponów! Mycie na zmianę łagodnym i mocnym lub OMO.
  • 10.2018: kontynuacja świadomej pielęgnacji, z okresowym pogorszeniem i powrotem na dobre tory.
  • Od 2019: zapuszczanie, praca nad porostem i dalsza walka o piękny skręt.

Podsumowując: w dwa lata do ogarniętej skóry głowy i włosów, a już po roku było względnie OK. Tyle czasu przeznaczcie sobie na ogarnięcie sytuacji.

Dlaczego nie da się tego osiągnąć jednym cudownym produktem w jedno mycie? A czy zadajecie takie samo pytanie dietetykowi, który ma Wam pomóc zrzucić 20kg, lub ortodoncie, który ma wyprostować zęby?

Ano właśnie! Skóra musi przejść x cykli “wymiany” wspieranej dobrą pielęgnacją, aby wrócić do prawidłowego funkcjonowania. Włosy nie rosną z dnia na dzień, a raczej z miesiąca na miesiąc.

Dajcie czas sobie, swojemu organizmowi i umysłowi na przestawienie się.

Niech ten rok będzie rokiem łapania dobrych nawyków: rozwadniam szampon! Regularnie, raz w miesiącu używam ziół! Robię olejowanie raz w tygodniu!

Jak zmotywować się do działania?

  • Pooglądaj włosowe przemiany, takie jak Mateusza.
  • Zaangażuj partnera lub partnerkę, wspólny włosing to jest to: mniej kosztów, szybciej można zużywać produkty i testować nowe, jak zioła to od razu jedna porcja czy jeden czas odstawienia.
  • Ułatwiaj sobie życie: na wannie niech stoi włosingowy DZBAN, przy komputerze zestaw włosowego narkomana, czyli wcierka i strzykawka do jej aplikacji.
  • Wycziluj z porostem, po ogarnięciu armagedonu na skórze sam przyjdzie.

Polecane produkty

A tutaj konkretne produkty, które używaliśmy i które mogę polecić. Uwaga: indywidualne preferencje i nadwrażliwości mogą sprawić, że nie każdy produkt sprawdzi się u każdego. Traktujcie tę listę jako inspirację, zbiór do przypatrzenia się, niż “kliknij i kup wszystko”.

Lepiej zacząć od 3-4 produktów: łagodny szampon, odżywka nadająca się do mycia, olej, dziegieć. Później dołóżcie mocniejszy szampon, zioła, inne odżywki. Później zainteresujcie się PEH, dorzućcie wcierkę, więcej ziół.

Włosing to przygoda i droga, która nigdy się nie kończy, a którą warto zacząć na spokojnie.

I etap (1-2 miesiąc)

Przed przejściem na mycie odżywką, dobrze jest umyć mocnym szamponem, żeby oczyścić włosy z silikonów.

Przykładowe mocne szampony tego typu znajdziecie w tej kategorii, w pielęgnacji loków występującej pod nazwą Final Wash.

LUB, jak u Mateusza, na początek odżywka do mycia:

Wszystkie odżywki są emolientowe. PEH dodajemy po wstępnym ogarnięciu techniki mycia i nakładania odżywki.

Na łupież i swędzenie: dziegieć.

Dziegieć można dodawać na naspujących etapach: do szamponu (bezpośrednio przed rozwodnieniem), do odżywki użytej do mycia lub po myciu, do oleju użytego przed myciem. Polecam ostatni sposób jako motywację do olejowania.

Do olejowania:

Jeżeli chodzi o częstotliwość: mycie włosów tyle razy, ile to konieczne, nawet codziennie. Codzienne mycie odżywką jest najzupełniej w porządku, a po 1-2 tygodniach skóra głowy powinna zacząć łapać, że nie ma co już się tak przetłuszczać.

Olejowanie: 1x w tygodniu wystarczy, ale 2x z dodatkiem dziegciu przez pierwszy miesiąc będzie idealnie. Dziegieć w ramach kuracji – przez miesiąc intensywnie, później coraz rzadziej, na koniec doraźnie.

Nauka: składy, PEH, metody olejowania, jak myć włosy.

II etap (2-6 miesiąc)

Wprowadzenie łagodnych szamponów po opanowaniu wstępnym przetłuszczania. Proponuję mycie na zmianę: odżywką i łagodnym szamponem. Na koniec odżywka idzie ZAWSZE.

Łagodny szampon:

Odżywka do mycia jak wyżej, ale do tego PEH, czyli dawka protein i humektantów raz na 1-2 tygodnie:

Zioła:

Zioła warto stosować 1-2x w miesiącu. Jeżeli chodzi o dziegieć, można go wywalić z pielęgnacji lub stosować o wiele rzadziej.

Nauka: więcej o składach! Zioła.

III etap (od ok. 6 miesiąca świadomej pielęgnacji)

Połączenie tego, co się sprawdza z etapów I oraz II, a do tego:

Mocny szampon, jeżeli droga pójdzie tak jak u Mateusza.

Wcierki, bo już można działać z porostem!

Można też zacząć dodawać stylizatory, jeżeli włosy są kręcone, ale takie o dobrym składzie! Na tym etapie czytanie składów nie powinno być problemem.

Z ziołami można jeszcze bardziej pokombinować: kora dębu, drzewo sandałowe, drzewo kampeszowe.

Nauka: pielęgnacja kręconych włosów, dodatki ziołowe.

Uffffff…

Mam nadzieję, że ten wpis Wam się przyda. Korzystajcie i ogarniajcie swoje włosy, bo WARTO!

Na koniec standardowe przydatne linki!

napieknewlosy.pl napieknewlosy sklep

Sprawdź też

jak podbić skręt włosów

Jak podbić skręt włosów?

Jak podbić skręt włosów i go wzmocnić? Takie pytanie pojawia się w głowie wielu osób, …